

Pan Marek mówi:
„Staram się nie agitować politycznie, mimo że moje poglądy są dość powszechnie znane. Jednak kiedy moje dziecko wraca z kościoła z takimi prezentami to krew mnie zalewa. Okazuje się, że PiS urządza sobie kampanię na najmocniej zaprzyjaźnionym gruncie, który z założenia powinien być ponad podziałami.
Uważam, że kreowanie swojego wizerunku rozdając dzieciom czekoladki, to po prostu skandal i osobiście budzi we mnie skojarzenia z pedofilią, zamiast z poważnym kandydatem. Ponadto zmusza mnie do tłumaczenia dziecku rzeczy, które nie powinny go dotyczyć.”